bg

'' LODOŁAMACZE '' na MYŚLI

Relacje z trasy

Data rozpoczęcia:2014-02-01

Data zakończenia:2014-02-01

Zima to pora roku, która sprawia, że krajobraz rzeczny staje się wyjątkowy. Piękno jakie roztacza przed nami natura, podczas kajakowego spływu jest niepowtarzalne, tajemnicze i kuszące swymi bajkowymi formami. Obcowanie z tym pięknem dostarcza kajakarzowi wielu emocji - najczęściej będzie to euforia z zastrzykiem adrenaliny. Kajakarstwo zimowe jest doświadczeniem jedynym w swoim rodzaju.
Sobota 01.02.2014 r, po długim i ciepłym okresie nadeszła w końcu upragniona zima, słupek rtęci wskazywał nawet - 18 C. Jednak prognozy pogody nie zostawiają złudzeń, będzie to jeden z ostatnich dni w najbliższym czasie kiedy będzie można "popływać" w scenerii zimowej. Kończąc pożywne śniadanie i w oczekiwaniu na przyjazd kolegi „LITERATA” wpatruję się w niebo. Wymarzona pogoda podsuwa wyobraźni przedsmak przygody. Właściwie to od wczoraj jestem już spakowany, pozostaje mi tylko zalać termos wrzątkiem i zrobić kilka kanapek (z doświadczenia wiem, że smakują jak nigdzie indziej). Wreszcie zjawia się Literat. Z uśmiechami na twarzach pakujemy w kajaki sprzęt i schodzimy do rzeki. Dreszczyk emocji, jaki nam towarzyszy, jest efektem długiego oczekiwania na ową zimową przygodę, której nie można zaspokoić żadnym substytutem. Po każdym spływie już tęsknimy ;-).
Fartuchy założone na kokpity. Kilka ruchów do przodu i kajaki ześlizgują się po lodzie do rzeki. Po chwili przyjemne bujanie i wreszcie płyniemy. Jednak nie długo, po przepłynięciu zaledwie kilkunastu metrów, zmuszeni jesteśmy wślizgnąć się na lód. Rzeka zamarzła. Wyciągamy śrubokręty i wbijając je w lód przesuwamy się do przodu, do kolejnej przerwy w lodzie. Jak się okazało, na kilometrowym odcinku z Gudzisza do Reczyc czekało nas kilka takich operacji.
Przed zalewem w Reczycach rzeka zwalnia co sprzyja szybszemu zamarzaniu. Nie możemy dalej płynąć. Docieramy do brzegu i pieszo idziemy w kierunku jazu odkąd, jak nam się wydaje, rzeka płynie wartkim nurtem. Na miejscu niedowierzamy, jaz jest zamknięty i w korycie nie ma wody! Okazuje się, że remont turbiny w pobliskiej elektrowni wodnej dobiegł końca i teraz cała woda jest puszczana „roboczym korytem”, na turbinę. Oznacza to dodatkowe 400 m spaceru do owego koryta, które po kilkudziesięciu metrach łączy się z naturalnym. Po dotarciu do cypla, gdzie powinna płynąć rzeka, okazuje się, że owszem płynie ale tylko 30-40 m. Przy tak niskich temperaturach mróz zrobił swoje. Widocznie turbina w elektrowni działa z przerwami co przy minusowych temperaturach spowodowało, że koryto rzeki zamarzło. Przedarliśmy się, jesteśmy na wodzie. Rozpędzamy się i hop na lód. Śrubokręty w dłonie i do przodu. Jest super! Rześkie powietrze wypełnia nasze płuca, mocno pracujące z wysiłku jaki wkładamy w szorowanie kajakami po lodzie. Przed nami zastygła w lodowym uścisku rzeka. „Częstuje” nas ona lustrem wody tak skromnie, że postanawiamy dobić do brzegu. Przez kilkadziesiąt metrów niczym karawana na pustyni maszerujemy wypatrując zbawiennej wody. Docieramy do wysokich na kilkanaście metrów zboczy porośniętych potężnymi bukami i grabami. Pozbawione listowia odsłaniają wędrowcowi niezwykłe piękno przełomu Myśli. "Od Dargomyśla do Namyślina rzeka tworzy przełom, bruzdę wrzynającą się w krawędź pradoliny Odry. Głębokość rozcięcia jest niebagatelna, wysokość wierzchowiny wysoczyzny w okolicach Chwarszczan wynosi ponad 50 m npm - 55,2m w kulminacji Ziębowego Wzgórza, a lustro Myśli w Chlewicach leży niżej niż 10 m npm. Dolina jest tu zwężona, przypomina wąwóz. Zwłaszcza poniżej Reczyc sceneria jest widowiskowa, nurt szybki a w korycie czyhają kamienie i wielkie głazy". Cytat z książki Marka Schillera "POMYŚLE - zielona kraina piękną Myślą przecięta".
Tu robimy przerwę. Wejście na krawędź wzniesienia przysparza nas o szybsze bicie serca. Widoki jakie podziwiamy wynagradzają poniesiony trud. Przed nami niełatwy technicznie lecz dla nas niosący nadzieję odcinek. W korycie rzeki spoczywa spora ilość wiatrołomów powodujących, że woda płynie szybciej, przez co trudniej zamarza. Zjeżdżamy po ośnieżonym i oblodzonym brzegu. Płyniemy szczeliną która pozwala nam na bardzo skromne operowanie wiosłem. Walczymy, a Myśla nie odpuszcza. Trzysta metrów na wodzie i kolejna lodowa przeprawa. Tu okazuje się, że czeka nas nieco dłuższy spacer. Cóż, pływanie w takich warunkach nieodzownie wiąże się z tzw. „spływem pieszym” (autorem tego określenia jest wybitny znawca regionu, koneser jego piękna i pionier odkrywania, wyżej wspomniany Marek Schiller, który opisując spływy po rzeczkach niemożliwych do spłynięcia kończył: „to był w zasadzie spływ pieszy” ). Zaprawieni w boju łapiemy kajaki "pod pachy" i idziemy przed siebie. Jest przepięknie, przedzieramy się przez zalewowe łęgi. Gdzieniegdzie dostrzegamy w zamarzniętym korycie Myśli niewielkie oczka połyskującej wody. Wychodzimy z lasu i przemierzamy sporych rozmiarów łąkę. Słońce grzeje nasze twarze. Do godz 12.05 pokonaliśmy ok. 3km. Po przejściu łąki docieramy do leśnej drogi, która jak bliźniacza siostra wije się wraz z Myślą wzdłuż przełomu. Pora na zasłużony odpoczynek przy aromatycznym zapachu i wybornym smaku herbaty zagryzanej kanapką. Do końca dzisiejszego spływu pozostało ok kilometra. Dalej prawdopodobnie rzeka stoi. Nurt staje się tam nieco wolniejszy, co przy ostatnich mrozach niweluje szanse na widok płynącej wody. Po dopłynięciu do planowanego wyjścia tuż za mostem kolejowym w Namyślinie utwierdzamy się w tym przekonaniu. Wślizgujemy się kajakami na brzeg, prostujemy kości i pełni radości podążamy w kierunku samochodu.
Z oczywistych względów, dyktowanych mroźnymi warunkami, pokonany dystans czterech kilometrów do dużych nie należy. Jednak ilość wrażeń i radości odkrywania nieznanego wcześniej piękna jest ogromna. Była to wielka przyjemność przebywania w samym sercu przyrody, której oblicze co chwilę zadziwia i zachwyca. Skąd ten zachwyt? Odpowiedź jest banalna: gdy mróz za oknem, marzymy o ciepłym kocu przy rozgrzanym kominku zupełnie się nie spodziewając ile cudów skrywa się niedaleko za oknem! Jednak kto raz spróbuje temu już „tęsknota do zimy będzie pisana”.

Z wodniackim pozdrowieniem Janusz Mazurek „KAJAKOWO1”.

www.kajakimysla.pl, biuro@kajakimysla.pl, +48 609 136 399

Galeria raporu z trasy

Tagi

2014 February Gudzisz Kayaktour Myśla Namyślin Reczyce Winter 2014 Februar Gudzisz Kajaktour Myśla Namyślin Reczyce Winter 2014 Gudzisz Myśla Namyślin Reczyce kajaki luty spływ zima

Komentarze

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz